Kurpie Kurpiowska Puszcz Zielona
Google
kurpie.com.pl internet

.

Webmaster: Zdzisław Bziukiewicz

tel. 0607-676356

 

Dalsze rozpowszechnianie materiałów opublikowanych  w www.kurpie.com.pl jest zabronione bez zgody właściciela. Podstawa prawna: art. 25 ust. 1 pkt 1 b ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

 

Copyright kurpie.com.pl / Zdzisław Bziukiewicz 2007

Kurpie - informacje
Kurpie - informacje

cz. I

…Na szczęście mam w posiadaniu wielki plecak. Kiedyś go odkryłam, jest teraz mój. Dużo się do niego zmieści. Wkładam tam wszystko, co ma dla mnie jakąś wartość. Do tej pory chowam do niego to co znajduję. Ten plecak nazywa się „Zanadrze Tożsamości”. Kiedy jestem w jakimś nowym, obcym mi miejscu, zawsze mam go ze sobą, dźwigam na plecach. Czuje się bezpieczniej. Z niego mogę w każdej chwili wyjąć potrzebne mi rzeczy. Zawsze dobrze jest mieć coś w zanadrzu! Nie chce wygodnicko zdejmować tej wierzchniej warstwy (garderoby?) - choć nie traktuję go powierzchownie. Z nim -  mimo dźwigania  - jest mi lżej.

W kryzysowych sytuacjach bywa ciężko, kiedy np.; masmedia, konsumpcjonizm, komercja - współczesna strywializowana mentalność, czy „bóg – wie – co - jeszcze” próbuje mi go ukradkiem zdjąć. Czasem nawet nie jestem świadoma tego „ciosu w plecy”. Po jakimś czasie, kiedy dochodzi do mnie, że nie dźwigam tego ciężkiego bagażu - mimo, że teoretycznie powinno być mi lżej – jest ciężko (kryzys tożsamości?). Zawsze jednak wierzę, że go znajdę, bo wiem gdzie go szukać.

Pozbawię się swojej przeszłości, usunę korzenie swojej rodziny i swego regionu. Kim wtedy będę, jeśli zabraknie elementów, z którymi będę mogła się identyfikować, które będę rozpoznawać jako własne? Według jakich wzorów będę postępować? Jakimi wartościami będę się kierować?

Na ukształtowanie mojego systemu wartości wpływa folklor kurpiowski. Jako pamięć swojskości, zaspokaja moje społeczne potrzeby, kształtuje i podtrzymuje wartości artystyczne, ludyczne i estetyczne. Satysfakcjonuje mnie jednocześnie pod względem poczucia wysokiego przeświadczenia o godności tej kultury. Poczucie jedności z tym regionem ma raczej charakter nawykowy. Folklor pełni rolę identyfikatora i łącznika.

Trawestując Postmana stwierdzam, że znajomość korzeni, to nie tylko wiedza o tym, skąd pochodził mój dziadek i co musiał przejść. To również wiedza o tym skąd pochodzą moje idee i dlaczego w nie wierzę. Uświadamiając sobie własne pochodzenie - wiedząc, że wychowałam się na Kurpiowszczyźnie i jestem Kurpianką, wiem tym samym, skąd pochodzi moja wrażliwość moralna i estetyczna. To wiedza o tym skąd pochodzi mój świat, a nie moja rodzina. Czem jest życie ludzkie, jeżeli pamięć dawnych wypadków nie łączy go z życiem poprzednich ludzi? (1)

Utożsamianie się z kulturą ludową, a więc z regionem kurpiowskim, daje mi poczucie stałości i bezpieczeństwa. Stwarza mi poczucie stabilizacji, orientowania się w rzeczywistości. Jest też koncepcją celu i trybu mojego życia. To pewnego rodzaju odskocznia od obecnej, „nowoczesnej” rzeczywistości. To kontakt z Innym światem i Innymi ludźmi. Także studiowanie etnologii, wyjazdy na badania terenowe dają mi możliwości dialogu z Innym. Żyjąc w świecie, czyt. „komercyjnym światku”, który powoli przytłacza, próbuję nabierać do niego dystansu, patrzeć na niego z zewnątrz, być ponad nim, jednocześnie stawiając samą siebie w nawias. 

Moje dzieciństwo to Kurpie.

To długie, męczące próby w zespole ludowym. Stres podczas występu. To przejmujący dźwięk skrzypiec, ligawki (2) i harmonii pedałowej. Dreszcze nad synchronicznymi przytupami tańczących par. To zawrót głowy po olędrze (3), satysfakcjonujące zmęczenie po powolniaku. To szwadron ciarek na plecach przy słuchaniu donośnego śpiewu „białym głosem”. To pasiaste kolory spódnic ludowych, intensywna czerwień haftów na twardej, mocno wykrochmalonej koszuli. Dyskomfort ciasnego czółka (4) na głowie. Podmuch jaskrawo-kolorowych wstążek. Zachwyt nad dwudziestometrową palmą i precyzyjnie ulepionym „nowym latkiem” (5).  Niechęć mówienia gwarą…Dzieciństwo to Kurpie.

Kurpie to piękno folkloru, poczucie dumy… i jednocześnie nieustająca chęć, żeby jak najszybciej oderwać się od tej rzeczywistości.

…i dwa lata temu wyprowadziłam się z mojej „małej ojczyzny” do Łodzi. Zmieniłam przestrzeń. Wydawałoby się, że pragnienie spełniło się, że udało mi się wyzwolić z narzuconej z góry tożsamości. Wszakże jak mawia Burszta: przezwyciężyć jedne ograniczenia, to oddać się w pacht ograniczeń nowych, z radosnym przekonaniem, że w istocie ich nie ma. […] Kultura zmusza do przywdziewania i zdzierania masek, do gry i udawania, do porządkowania chaosu nadmiaru informacji, zmusza do nieustającej autokreacji. (6)

Powoli zaczynam bać się komercji i konsumpcjonizmu. Nie zawsze chciałabym podporządkowywać się ich zasadom. Nie mogę rozgryźć np.: potęgi mediów, bo ona przynosi w swoich silniejszych zębach niepokonane ilości reality schows, które po zjedzeniu mojego czasu (zamiast pozmywać) li tylko umywają ręce i spływają, zostawiając pełen zlew zrzuconej z siebie odpowiedzialności.

Przeraża mnie, dyktat reklam, któremu się mimowolnie podporządkowuję. Ostatnio też męczy mnie godzenie się na kult młodości, szykany mody i przemysłu kosmetycznego. Odczuwam cierpki niesmak na widok wszechobecnych, kolorowych czasopism z idealnie wyglądającymi damami, ukrytymi za permanentnie piękną kotarą charakteryzacji komputerowej. Denerwują mnie zapożyczenia językowe, które zastępują powoli ojczysty język. Także to, że my wszyscy – dzieci konsumpcji karmimy się nieapetyczną mas(ówk)ą, którą sami sobie zgotowaliśmy. No i wreszcie, to, że wolimy pysznie jeść celebrities z ręki, niż pokornie najeść się wstydu! Wielu degustatorów określających jakość tej rzeczywistości woli - chyba nieświadomie – powiedzieć pyyycha… niż pokora.

Tradycja w kulturze współczesnej

Jakie jest miejsce tradycji we współczesnym świecie globalizacji, uniformizacji, mcdonaldyzacji, w świecie, w którym informacja w ciągu sekundy obiega całą ziemię, a co więcej, zmienia się z dnia na dzień? Patrząc właśnie z perspektywy postępu wydaje się, że tradycja jest już anachronizmem do niczego nie potrzebnym, a nawet przeszkadzającym, bo hamującym zmianę.

 Z drugiej strony, właśnie w tym świecie nowoczesnej technologii można zaobserwować nurt, który ktoś kiedyś nazwał „powrotem do własnych korzeni”. Nurt ten przejawia się w różnoraki sposób, począwszy od noszenia tradycyjnych ubrań i propagowania produkcji ręcznej, poprzez tradycyjną kuchnię, zespoły folkowe, po organizowanie imprez na modłę tradycyjną, czyli jarmarków, festynów.

Pojawiła się więc też moda na tradycję, na tradycyjny styl życia. Czym jest więc dziś dla mnie tradycja? Czy jest wartością samą w sobie? Czy warunkiem mojego postrzegania piękna, tożsamości i identyfikacji z grupą, która mi ową tradycję przekazuje? Czy też może tradycja stała się dla mnie formą buntu, przeciwstawienia się globalizującym procesom? A może w ogóle nie jest dla mnie niczym ważnym i isto­­tnym?

Potocznie traktuje się tradycję jako swoisty łącznik między przeszłością a teraźniejszością, a ową przeszłość postrzega się jako główny element konstytuujący teraźniejszość. Tymczasem wielu badaczy społecznych zauważa odwrotną zależność. Anna Kutrzeba-Pojnarowa stwierdza: „To nasze dzisiejsze rozumienie świata, nasze potrzeby i aspiracje określają ramy tworzonej przez nas wizji przeszłości” (7).. Stefan Czarnowski pisze: „(...) obarczona dawnością teraźniejszość przekształca dawność, zmienia układ jej elementów, odrzucając jedne z nich, asymilując inne, stosownie do tego, czym jest sama” (8).  Roman Zimand wyraża tę myśl jeszcze bardziej dosadnie: „(...) we wszystkich przypadkach, w których stykamy się z tradycją, nie chodzi wcale o przeszłość, lecz o teraźniejszość lub przyszłość. (...) We wszystkich przypadkach wyróżniamy tradycję ze względu na to, jak jest, lub na to, jak chcemy, aby było” (9).. Tak więc, to nasza teraźniejszość decyduje o tym, jak postrzegamy naszą przeszłość i naszą tradycję, i czy ją przyjmiemy, czy też odrzucimy. W zależności od tego jakie mamy współczesne potrzeby, cele i aspiracje, albo będziemy tradycję deprymować, tworząc negatywny wizerunek przeszłości, albo też będziemy ją idealizować, tworząc takiż wizerunek przyszłości.

Ludzie wartościując przeszłość przyczyniają się do tego, że pewne jej elementy nie mijają, lecz wciąż trwają, a inne, mimo że minęły, znów powracają do kultury danej społeczności. Owe wartościowanie odbywa się ze względu na teraźniejszość, na teraźniejsze korzyści z zachowywania lub też wskrzeszania przeszłości. Tradycja zatem jest tą częścią przeszłości, która w wyniku ludzkich wartościowań wciąż trwa. Jak i tradycja jest tą częścią przeszłości, która w wyniku ludzkich wartościowań znów trwa. Pierwsza definicja odpowiada żywej tradycji, w której przekaz międzypokoleniowy nie został zerwany, a druga – tradycji rekonstru­owanej. Pojawia się tu jednak problem, zwłaszcza jeśli mówimy o odtwarzaniu tradycji – skąd brać pewność, że nasze wyobrażenia przeszłości są prawdziwe? Skąd wiemy, że rzeczywiście tak było, jak przypuszczamy, że było? Zimmand stwierdza, że jest to tylko problem pozorny, gdyż „(...) dla określenia jakiegoś zespołu zjawisk mianem tradycji nie jest ważne, czy zjawiska te de facto miały miejsce w przeszłości, a zupełnie już nie jest ważne, czy wyglądały one tak, jak właśnie wyobraża je sobie ten, kto mówi o nich jako o tradycji. Ważny jest zatem nie stan faktyczny, lecz domniemanie, że dane zjawisko występowało w przeszłości” (10) .

W moim domu rodzinnym rola tradycji była i jest nadzwyczaj istotna. Jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, więc cały czas żywa. Dzieciństwo opieram na wspomnieniach związanych z zespołem ludowym, który prowadził - i nadal prowadzi – Witold Kuczyński, czyli mój ojciec. Jest to zespół folklorystyczny „Carniacy”. Należałam do niego od ok. 7 roku życia. Braliśmy udział w różnorodnych widowiskach związanych z obrzędami kurpiowskimi, np.; „Wielkanoc na Kurpiach” czy misterium pogrzebowe: „Na smantarzu nianskać banda”. Występowaliśmy w różnych regionach Polski. Były to występy w małych miejscowościach i nie rzadko też duże festiwale na skalę ogólnopolską, czy wyjazdy za granicę.  Teraz dopiero  z perspektywy czasu widzę, jak przynależność do tego zespołu procentuje, jak dzięki niemu wiele się nauczyłam. Członkostwo w nim wykształciło we mnie estetyczną wrażliwość na folklor. Pomijając to, że zwiedziłam wiele regionów Polski, że umiem tańczyć i śpiewać, poznałam wielu ciekawych ludzi, to teraz też studiując etnologię łatwo jest mi zrozumieć tematy dotyczące folkloru, życia wiejskiego, itd. Ponieważ znam te wszystkie teoretyczne zagadnienia z autopsji. Empirycznie zaznajomiłam się z ceremoniami ludowymi, obyczajami i zwyczajami różnorodnych regionów Polski.

…Teraz tęsknie za tamtą rzeczywistością, za tamtym światem. Kurpie odpłacają mi się „pięknem za nadobne”. Identyfikuję się z kurpiowskimi wartościami i tymże folklorem, toteż łączę się emocjonalnie z jego treściami. Teraz to mój wolicjonalny wybór. Chcę wracać do swojej przeszłości, robiąc to zaspokajam własną potrzebę piękna. Chcę niejako przywoływać, to co jest mi bliskie. Oswajać się z nowym miejscem.

 Szukam piękna wracając do przeszłości. Wracam do przeszłości szukając piękna. Chcę zachowywać pamięć o tradycji. Robię to np.; poprzez członkowstwo w łódzkim Zespole Pieśni i Tańca „Kujon”. Poprzez sposób ubierania się inspirowany kulturą ludową. Lubię nosić rustykalne ornamenty, kolorowe hafty, chustki z elementami etnicznymi, itd. Sposobem ubierania się zaznaczam swoje pochodzenie, uwydatniam fakt, że jestem silnie związana z kultura ludową. Podkreślam swoją kurpiowską tożsamość. Dobrze czuję się przebywając w onturażu ludowizny. Hołubię folklor, pośrednio mogę mieć z nim kontakt, poprzez substytut, który oferuje mi popkultura w wersji instant czyli folk.

Pierwsze skojarzenie jakie wiążę ze słowem piękno, to folklor, a więc Kurpiowszczyzna.

Cały czas zaskakuje samą siebie, kiedy uzmysłowiłam sobie, jak kultura ludowa, tradycja kurpiowska, jest we mnie dalece zakorzeniona. Dziękuję moim rodzicom, którzy w tajniki tej naszej tradycji kurpiowskiej wprowadzili mnie już we wczesnym dzieciństwie. Ja i brat bardzo wcześnie znaliśmy treści naszej własnej kultury. Teraz dopiero będąc w innej czasoprzestrzeni widzę, jak wielki wpływ wywarła na mnie ta przeszłość.

Współczesne rozumienie folkloru naznaczone jest przemyśleniami amerykańskiego folklorysty Alana Dundesa. W latach 60-tych XX wieku odniósł on pojęcie folk do każdej grupy ludzkiej połączonej przynajmniej jednym wspólnym czynnikiem. Takimi grupami (ludami) mogą więc być zarówno chłopi, jaki i studenci, czy też pracownicy firmy budowlanej. Możemy więc mówić o różnych folklorach, o folklorze narodowym, regionalnym, wiejskim, miejskim, środowiskowym, zawodowym, studenckim, dziecięcym, rodzinnym itd. Przy czym jednostki przynależą do różnych folklorów. Można więc dziś zdefiniować folklor jako odrębną kulturę umysłową określonej grupy społecznej (11) . Ja chciałabym skupić swoja uwagę na folklorze regionalnym.

Niedawno odkryłam, że słowo folklor było w moim wokabularzu bardzo wcześnie, już właściwie – próbuję sięgnąć pamięcią wstecz - jak miałam cztery lata. Pamiętam dokładnie, bo wtedy tata nagrał nas - mnie i młodszego o półtora roku brata - na dyktafon. Przypominam sobie, jak takim cieniutkim, sepleniącym jeszcze głosem mówiłam: „trzy, cztery… mamy rok 1991”. Tata wtedy zapytał jakie znam tańce kurpiowskie. Odpowiedziałam: „to te, które tańczysz w zespole folklorystycznym (tego ostatniego słowa nie umiałam jeszcze dokładnie wymówić) , to fafur, olender, stara baba, gołąbek”.  Reakcja taty: „O znasz nawet gołąbka?” Ja dumnym i coraz głośniejszym tonem mówiłam dalej. Chyba mam dużo racji myśląc, że tata tak aranżował tą sytuację, że ja nie wiedząc jeszcze do końca czym tak naprawdę są te tańce (i ten cały folklor, którym zajmuje się tata) miałam poczuć się wyjątkowo. Miałam poczuć się dumnie, bo byłam świadoma tego, że są.

Józef Burszta podkreśla, że folklor zmienia się i przekształca wraz ze zmieniającymi się warunkami, w których istnieje. „Ponieważ warunki te zmieniły się w ostatnim okresie w sposób istotny, tradycyjny folklor jest już w ogromnej swej większości kartą zamkniętą, jest po prostu skarbnicą, do której się sięga w miarę potrzeby” (12) . Dlatego też pojawiło się zjawisko zwane folkloryzmem. „Mówiąc najogólniej, folkloryzm polega na celowym stosowaniu w szczególnych sytuacjach bieżącego życia wybranych treści i form folkloru, branych bądź jeszcze wprost z terenu i przenoszonych w sytuacje odmienne do naturalnych, bądź też czerpanych z folklorystycznej dokumentacji, a odtwarzanych w sytuacjach celowo zaaranżo­wanych.” (13)  Nasz zespół zachowuje i rekonstruuje zanikający już tradycyjny folklor na Kurpiach.

Folkloryzm nadaje kulturze własnego zabarwienia, własnego oblicza, własnej niepowtarzalnej indywidualności, co chroni ją przed zgubną uniformizacją. (14)  Dla mnie jest przejawem poszukiwania własnej, etnicznej tożsamości. Zaspokaja też moje estetyczne tęsknoty i nostalgie za minionymi kształtami kultury. Akcentuję go wraz z negatywnym obliczem współczesnego świata i przemian cywilizacyjnych. Jest moim wyborem, a nie nakazem kulturowym.

Folkloryzm wzbudza wiele wątpliwości. Przez jednych jest przyjmowany bardzo entuzjastycznie. Podkreślają oni ciągłość przekazu tradycji, przymrużając oko na zmiany tej tradycji. Inni natomiast akcentują owe przekłamania i kategorycznie sprzeciwiają się wszelkim stylizacjom folkloru. Pewne elementy folkloryzmu są nieuniknione, skoro nie ma już naturalnych sytuacji występowania treści folkloru. Jednakże można starać się te elementy, jak najbardziej ograniczać.

Nieodłączną częścią folkloryzmu jest folklor widowiskowy. Małgorzata Kochanek podkreśla, że nie można […] traktować w kategoriach tradycyjnego folkloru współczesnego widowiskowego ruchu amatorskiego, bo prezentuje on wybrany repertuar na scenie, w nowym środowisku, a zatem wyrwany z naturalnego kontekstu danego zwyczaju, obrzędu czy innych form dawnego świętowania. Jest to bowiem repertuar wcześniej opracowany, a zatem stylizowany. (15) Na potrzeby odbiorców zespoły folklorystyczne w zakresie folkloru słowno-muzycznego skupiają się w dwu podstawowych nurtach stylistycznych: wiernej rekonstrukcji albo różnego typu i zakresu stylizacji np.: muzyki czy stroju, a te już niestety nie przedłużą tradycyjnego folkloru. To zjawisko, jest powiedziałabym poszukiwaniem sposobu przetrwania ludowej tradycji we współczesnej dobie. Sulima mówi: „Za sprawą folkloryzmu, dokonuje się przekodowanie znaczeń i wzorów kultury ludowej w potencjał informacyjny kultury współczesnej.” (16) Folkloryzm wywierca masywnym wiertłem konsumpcjonizmu różnej wielkości dziury w starym korzeniu kultury ludowej. Rozmaicie spreparowane wióry, obficie odpadające przy tej czynności, są zawłaszczane przez kulturę współczesną, stając się pożywką dla szerokiego grona odbiorców.

 Folkloryzm poprzez swoją popularność, - powiada Waliński - staje się i tak formą kultury prezentacyjnej, wariantem kultury popularnej. Czy też dokładniej - tym, co zrodziło się z "porozumienia" kultury masowej i folkloru. (17) .

Kilkakrotnie wraz ze swoim zespołem ludowym miałam okazję brać udział w corocznym Festiwalu Obrzędów Weselnych w Węgrowie. Występują tam kapele ludowe, zespoły folklorystyczne oraz teatry obrzędowe. My przedstawialiśmy tam swoje widowiska związane z uroczystością wesela na Kurpiowszczyźnie. Impreza trwa dwa dni. Pierwszego dnia ma miejsce konkurs, w ciągu którego wybiera się najlepiej i najładniej prezentujące się zespoły. Jury oceniając występ skupia się nad aktualnymi kanonami piękna. Zwraca uwagę na to, czy dany zespół podporządkowuje się potencjalnemu odbiorcy. Oceniający starają się popularyzować muzykę i kulturę ludową w taki sposób, aby były one rozumiane i doceniane przez odbiorców współczesnej kultury masowej. Przed mini staje konieczność nie tylko znajomości tradycyjnego folkloru, którego ślady widoczne są w folklorze współczesnym, ale kultury popularnej, chętnie wchodzącej w związki formalne i tematyczne z ludowymi przekazami. (18)  Im w widowisku jest więcej skumulowanych wątków obrzędu, im więcej tańców, śpiewu, dialogów, rażącej sztuczności wynikającej z przesytu, tym bardziej intratne i bardziej nadające się do pokazania w telewizji. Tautologicznie  nienasyceni nienasyceniem?

Zespoły, które otrzymały nagrody w pierwszym etapie mają możliwość wystąpienia drugiego dnia na Rynku Mariackim wśród szerszej publiczności. Wydarzenia jedynie z drugiego dnia tej imprezy są transmitowane w Telewizji Polskiej. Przekształca się zatem pierwotny wygląd danego występu stylizując go poprzez np.: zmianę niektórych kwestii mówionych, aranżowanie scen tak, aby były bardziej widowiskowe, albo też skracanie wystąpienia na rzecz czasu antenowego. Ta sytuacja uwidacznia jak folklor niestety używany bywa w funkcji etykiety, stąd też łatwa droga do przypadkowej stylizacji. Zauważyłam tendencję do pokazywania tradycji danego regionu, ale już na modłę współczesną. Wiele trzeba przekształcić na potrzeby telewizyjne, żeby potencjalny widz zechciał się tym zainteresować. Zdałam sobie sprawę, jak bardzo środki masowego przekazu są w stanie przekształcać rzeczywistość, w tym przypadku pierwotną formę danego występu. Przedstawianie piękna folkloru podporządkowuje się zapotrzebowaniom współczesnego widza.

Zupełnie odmienne stanowisko w stosunku do przedstawiania kultury ludowej prezentuje Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą. Jego głównym celem jest popularyzacja, ochrona i dokumentacja autentycznego muzykowania i śpiewu ludowego. (19) Corocznie w konkursie festiwalowym bierze udział kilkaset artystów ludowych. Jest wyróżnionych kilkanaście kategorii. Głównym konkursem jest "Duży - Mały", podczas którego generacje dziadków i rodziców wraz z dziećmi i wnuczętami demonstrują efekty reanimacji oralnego przekazu tradycyjnych piosenek i melodii. To ma na celu promowanie młodzieży kontynuującej tradycje ludowe. (20)

Restrykcyjny regulamin, jak i wielkie starania kierowników zespołów nad prawdziwym odtworzeniem tradycyjnych pieśni i obrzędów wskazują na to, że bardzo ważny jest stan faktyczny, że nie można sobie pozwalać na żadne domniemania, o których mówi Zimand. Istotna tu jest jednak rzetelna informacja, jak bowiem stwierdza Linette: „Przeciętny odbiorca nic nie wie o żadnym folkloryzmie, dla niego to wszystko jest folklor” (21) . Nie można zgadzać się więc na pokazywanie daleko zmienionych treści folkloru pod pozornym płaszczykiem prezentowania autentycznej kultury ludowej. Dotyczy to nie tylko zespołów ludowych (czy też pseudo-ludowych), ale także przedstawiania kultury ludowej w muzeach, skansenach, na jarmarkach, czy różnych festynach.

 

cz. II

„Istnieje zatem poważna obawa – stwierdza Teresa Smolińska – że program artystyczny, lub przedmioty na jarmarkach proponowane masowemu odbiorcy przez instytucje (również skanseny) i towarzystwa regionalne traktowane są jako folklor i sztuka ludowa. Gdy tymczasem mamy do czynienia jedynie z kulturą popularną i masową, afirmowane także i przez skansen programy, imprezy są bardzo odległe w czasie, funkcji etc. od zjawisk folklorystycznych, które były charakterystyczne dla minionego wieku, wcześniejszych pokoleń, funkcjonowały zaś wyłącznie w środowisku wiejskim” (22) . Także problemem nie jest folkloryzm sam w sobie, lecz folkloryzm ukryty.

Adaptacja i stylizacja versus autentyzm jest także problemem folkloryzmu – twierdzi jeden z jurorów festiwalu. - Folkloryzm prawie "pierwszy", taki jaki dochodzi do nas ze sceny w Kazimierzu, możliwie najbliższy pod względem substancjalnym folklorowi wsi, może trwać dalej, nawet wówczas, gdy jego naturalne podłoże, folklor, wyschnie ostatecznie. (…) Między folkloryzmem, który dąży do substancjalnego autentyzmu względem folkloru, a wielką sztuką, która czerpie inspiracje z folkloru, rozciąga się jak dotąd właściwie przede wszystkim kiczowata pseudotwórczość. Ani jest to folklor, ani jest to sztuka. Zdaje się, że Festiwal w Kazimierzu nie ma alternatywy. Powinien chronić autentyzm, w nim jest zawarty swoisty artyzm ludowego pierwowzoru i historyczna prawda. (23)

Sposoby prezentowania autentycznych widowisk i pieśni Kazimierzowskiego Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych nie wpisuje się w aktualny kanon piękna kultury masowej. Ten festiwal nie wychodzi ku współczesnym sposobom rozumienia piękna, nie adaptuje jej dla ucha i oka współczesnego słuchacza.

Przybliżone festiwale uwidaczniają chyba najbardziej przeciwstawne sposoby przedstawiania piękna folkloru jakie miał możliwość prezentować nasz zespół. Jeden z nich zgadza się na zapotrzebowania współczesnego odbiorcy, jest niejako produktem kultury masowej. Drugi festiwal nobilituje sferę wartości artystycznych dziedzictwa tradycyjnego folkloru. Nie dostosowuje się do potrzeb i nie hołduje współczesnej kulturze masowej na rzecz autentyczności.

Tego typu formy festiwalowe w inny sposób już dzisiaj służą rozrywce, wychowaniu i nauce. Należy przeto podkreślać, że z formuły wewnętrznej tradycji przewartościowane zostały na zewnętrzne zobrazowanie swojej kultury (24) . Zarówno zespoły folklorystyczne prezentujące się w Węgrowie, które aranżują swoje widowiska słuchając „podpowiedzi” kultury współczesnej, jak również muzykanci i śpiewacy odtwarzający na kazimierskiej scenie lokalną tradycję muzyczną i pieśniarską, choćby robili to w sposób najwierniejszy, to owo przeniesienie własnej, lokalnej artystycznej tradycji na scenę, prezentowanie jej poza naturalnym kontekstem obyczajowym, obrzędowym, oznaczają zmianę funkcji z folklorowej na folkloryzm. Bo przecież nie tu jest pierwotne miejsce folkloru, ze sceną, z obcą - choć przyjazną - publicznością,  mikrofonami, jury i nagrodami.

Zespołowi „Carniacy” udało się zdobyć dwie „Złote Baszty” w Kazimierzu Dolnym, jak i Nagrodę Specjalną - Statuetkę Boryny w Węgrowie. Kiedyś ojciec na pytanie, z którego z osiągnięć długoletniej pracy zespołu jest najbardziej dumny, odpowiada, że Nagroda im. Oskara Kolberga za całokształt pracy artystycznej i statuetki z Kazimierza. Odkąd pamiętam ten festiwal zawsze był nobilitowany, biorąc pod uwagę dokonania naszego zespołu.

Lubiłam jeździć do Węgrowa, dobrze się tam bawiłam. Nie lubiłam jednak oglądać transmisji tegoż w TV. Warto naświetlić to, że w czasie tej „cepeliady” pokazy zespołów regionalnych przeplatane były wystąpieniami różnych popularnych ówcześnie zespołów muzycznych, takich jak np.; „Ich Troje”, „Kombi, czy wokalistów: Majki Jeżowskiej, Magdy Famm, itd. Kwintesencja kiczu (!). Problem związków folkloru i kultury popularnej – co zdaje się powyższy przykład potwierdzać - jest na tyle złożony, że trudno wyznaczyć ostre granice między tymi zjawiskami. Przykro uświadomić sobie fakt, że występując w Węgrowie przyzwalałam na pogwałcanie mojej suwerenności. Oglądanie transmisji z tej biesiady wywołuje we mnie negatywne emocje, czasem też nie mogę też powstrzymać śmiechu. Musiałam się podporządkować tamtym zasadom, wpisać się w ich wykreowaną definicję piękna i tym samym uczestniczyć w kiczowatej, wielowarstwowej papce („do wesela się zagoi?)”. Józef Burszta i Krzysztof Piątkowski tak definiują kicz: „to pewien sposób ujmowania i wyrażania jakichś treści. Oczywiście w sposób naiwny, przesadzony, schematyczny; zastosowano przy tym złą manierę, zły topos, kiepsko rzecz wykonano. (25)  Pocieszają mnie słowa Józefa Burszty: „Nikt nas nie jest uodporniony na dyktat kultury.” (26)

Wartym podkreślenia jest fakt, że przekształcenie folklorystyki z nauki czysto filologicznej w antropologiczną wynikało m.in. ze zmian cywilizacyjnych, z przeobrażeń samego obiektu badawczego, a zwłaszcza z faktu zaniku tradycyjnej kultury ludowej. (27) Wiekowych przedstawicieli tejże można jeszcze odnaleźć, ale należą oni do wyjątków, a nie typowych nosicieli ciągle żywej tradycji. Do zespołu „Carniacy” należy jeszcze kilkunastu starszych członków, którzy są autentycznymi reprezentantami tradycyjnego folkloru kurpiowskiego, którzy wyrośli na jego wartościach. Ci, którzy mówią gwarą i są głęboko zakorzenieni w tradycji ludowej. Nie wiem czy zdają sobie sprawę z tego, że już nie samorealizują się we własnym świecie. Przekazują tylko pamięć o niej potencjalnym współczesnym widzom.

Dziś za pomocą stroju ludowego – toposu naszej kultury, stanowiącego jednocześnie maskę, każdy może zagrać rolę już nie przeciętnego chłopa, kogoś z ludu, ale chłopa kulturalnie uwłaszczonego „twórcę ludowego”. On w kostiumie ludowości przetwarza elementy tradycyjnej kultury w duchu aktualnych potrzeb, gustów artystycznych i estetycznych, przez co jest reżyserem „folklorystycznej komercjalizacji”. Może w ten sposób wykreuje film, który będzie naszym kulturowym zapasem, swoistego rodzaju odtrutką na problemy współczesności? Wskazując drogę do przeszłości, przywołując jej elementy, obroni przed uniformizacją, homogenizacją niszczącą odrębność kultur i indywidualności? Antycypując zastrzegam sobie jednego z bohaterów tego filmu: „P@trycj@ Kuczyńsk@.”

Jak utrzymuje Roch Sulima, „twórczość ludowa” w całości - siłą inercji – bywa spychana na pozycję dostarczyciela rzeczy modnych niezwykłych, oczekiwanych i egzotycznych. A wymienione przymiotniki stają się synonimem ludowości. Wypada zapytać: gdzie się podziała jej treść ideologiczna? Czy może uobecnia się w innych przejawach kultury artystycznej? (28)

 Na różnorodnych festiwalach folklorystycznych, kiermaszach rękodzieła ludowego- imprezach inspirowanych kulturą ludową, oprócz możliwości występowania, czy oglądania różnorodnych przedstawień związanych z obrzędami ludowymi, jest również sposobność brania udziału w rozmaitych warsztatach artystycznych, manualnych, itp. Inspirowanych sztuką ludową. A ta, jak twierdzi Arnold Hauser, jest często niczym więcej niż zabawą i ozdobą. (29) Osobami, które prowadzą te warsztaty są zazwyczaj młode osoby. Te, które nauczyły się wyrobu poszczególnych wytworów od wcześniejszych pokoleń. Zajmują się tym amatorsko. Bądź nie rzadko są to wykształceni w tym kierunku artyści. Niemal każdy ze współczesnych twórców ludowych posiada swego „osobistego” konsultanta - etnografa lub specjalistę w zakresie sztuki ludowej. (30) I tak można np.; nauczyć się robić kwiaty z bibuły czy wycinanki charakterystyczne poszczególnym regionom. Jest okazja zrobienia naczynia glinianego na kole garncarskim, czy chodnika na krosnach. Czasem można uczestniczyć w warsztatach śpiewu albo tańca. Spróbować tradycyjnego jadła. Również partycypując w wystawie plastycznej, fotograficznej, czy też wykładzie inauguracyjnym można posiąść wiele informacji, itd.

Upowszechnianie takiego tupu działalności niewątpliwie przybliża nam folklor danego regionu. Ta wiedza jest jednak fragmentaryczna. Za M. Kochanek można określić to mianem „sztucznej reanimacji” śladów minionej tradycji. (31) Dzięki takim inicjatywom zaznajomiłam się z niektórymi charakterystycznymi cechami danego regionu. Np.; usłyszałam hymn kaszubski. Poznałam niektóre pieśni białoruskie. Nauczyłam się tańca Zorby. Miałam okazję zagrać na bębnie huculskim. Wiem jak wygląda stój szamotulski, cieszyński, kujawski, itd. Miałam szansę dowiedzieć się jak robi się tradycyjne pisanki podlaskie, czy obejrzeć tradycyjny łowicki obrzęd weselny.

Jednak nie wiem - wystawiam na próbę swoją antropologiczną pokorę – na ile to jest piękne. Takie inicjatywy pretendują do folkloryzmu, tj. do folkloru stylizowanego, funkcjonują na podstawie pewnych stereotypów folkloru, kształtując u odbiorcy nie tyle wiedzę, co zaledwie pewne wyobrażenia o folklorze. (32) Takie inicjatywy, podobnie jak wspomniany wcześniej folklor widowiskowy, są odseparowane od swojego pierwotnego podłoża, a w dodatku swą tradycję prezentują selektywnie. Sulima zastanawia się:  „A może z trwałością pojęcia „twórczości ludowej” wiąże się postawa typowa dla nowej kultury gwałtownych przemian, rozchwianych hierarchii wartości, dla epoki w której następuje polityczna i kulturowa nobilitacja najszerszych warstw społecznych?” (32)

W całym estetycznie wyglądającym segmencie są trzy szufladki. Jedna jest z tym co staroświeckie, konserwatywne i tradycyjne; druga schlebia modzie. A trzecia? Trzecia podoba się większości. Sytuuje się pośrodku. Czymże jest wypełniona pewnie nie trudno się domyślić… kiczem. Czy ta pośrednia szuflada przysługuje tylko pośledniej społeczności?

Uczestnicząc w rzeczonych festynach zadowalam się komercyjnym produktem  kultury masowej. Chce prostoty, łatwości szybkiej rozrywki dającej szybką przyjemność? Zadowalam się kiczem? Jerzy Przybył mówi: „Kicz często posiada głębszą stronę psychologiczną – np.; wtedy, kiedy staje się potrzebny do pielęgnowania tradycji. Mam na myśli nieodłącznie związane z mitem rytuały, które zawsze mają swoje istotne przesłania, służą identyfikacji tożsamości, wyjaśniają sens życia, współuczestniczą w celebracji tego życia. Ponadto rytuały i ich działania (zachowania), a także estetyka są silnie związane z kiczem.” (33) Nawet jeżeli ktoś traktuje tego typu przedsięwzięcia za kiczowate, ja poczytuję je za piękne, bo inspirowane kulturą ludową. Używając potrzeby zakorzenienia na zasadach rynkowych, można markować „ciągle żywą pamięć” tradycji ludowej sprzedawanej według zasad kultury masowej, gdyż dla „kiczowatego odbioru” jak twierdzi Maria Poprzęcka, właściwe jest zjawisko „familiaryzowania”, oswajania i sprowadzania wszystkiego do rozmiaru znanego z potocznego doświadczenia. (34)

Powtarzając dalej za Sulimą „tradycyjne pojęcie „twórczości ludowej” gwałtownie traci oparcie w rzeczywistości i odpowiadają mu dziś tylko bezświadome nawiązania do metody tradycyjnego folkloru a nie zmitologizowany dzisiaj zakres znaczeń.” (35)

W kulturze współczesnej coraz silniej zauważamy tendencję do inspirowania się kulturą ludową. Dzisiejsze różnej proweniencji sfery usług: firmy odzieżowe, pracownie architektoniczne zajmujące się wystrojem wnętrz, różnego rodzaju zakłady gastronomiczne, a więc projektanci mody, styliści, specjaliści od designe’u, reklamy, architekci, dekoratorzy wnętrz, wzorują się na sztuce ludowej. Sztuce ludowej rozumianej jako wytwory wykonane przez mieszkańców wsi bez względu na sposób funkcjonowania tych wytworów we własnej kulturze, (36) obejmujących swym zasięgiem twórczość - jak określa to Krystyna Piątkowska - „rolników-amatorów”. Sztuka, która jest rezultatem działalności amatorskiej. (37)  Sklepy odzieżowe przepełnione są ubraniami w tzw. stylu etno, np. z haftami  zbliżonymi do haftów góralskich, z wyszyciami przedstawiającymi np. wycinankę łowicką. Gazety promujące wystój i wyposażenie wnętrz mieszkań naszpikowane są rozmaitymi akcesoriami, ozdobami związanymi ze sztuką ludową. Możemy zamówić drewniane meble, przybory kuchenne z ludowymi ornamentami, poduszki z kolorowo haftowanymi poszewkami, pasiaste chodniki, itd. Przykładów można mnożyć nad wyraz wiele. Nawet firmy gastronomiczne próbują wzorować się na sztuce ludowej i promują styl etno - przykładem, który jest dla mnie niebywale zaskakujący jest amerykańska firma McDonald, która promuje nową linię produktu poprzez afisze z podhalańskimi parzenicami (!), opatrzone napisem: „Piknie syrwujemy kanapkę zbójnicką i góralską.” W tym przypadku rozumiany jest kontekst kultury, która powołała do życia sztukę ludową – cytując Piątkowską - w swoim własnym kontekście zjawisko to jest częścią doświadczenia życiowego ludzi, a nie naturalnym wynikiem istnienia sztuki elitarnej, zdegradowanej do poziomu ludowości czy krytyką sztuki współczesnej. (38)

Biorąc pod uwagę współcześnie istniejące przykłady, uwidaczniają się związki folkloru z przemysłem spożywczym, odzieżowym, jak i komercjalizacją kultury. Twórcom oferuje się namiastkę artystycznej swobody, opartej na możliwości przetwarzania tekstów o rozpoznawalnej ludowej proweniencji, adaptacji dla osiągnięcia celów estetycznych i oferowania odbiorcy wzruszeń dzięki odwołaniu do pokładów pamięci o tradycji, satysfakcji zaspokojenia potrzeby bycia wśród swoich i to zjednoczonych bliskością uświęconych tradycji. Gwarantem sukcesu "przedstawienia" jest taka manipulacja treściami, aby widz i odbiorca chciał zanurzyć się w przeszłości, która nie jest dla niego zadaniem, lecz jedynie pretekstem do dobrej zabawy. (39)

Czy mylę się twierdząc, że w kulturze współczesnej nastąpiło przewartościowania otrzymanego dziedzictwa? Tradycyjna sztuka ludowa już dziś nie ma wartości autotelicznych? Zrewaloryzowała swoje znaczenie, dla innych celów, przede wszystkim na potrzeby kultury współczesnej, komercyjnej, mediów i oczywiście ze względów ekonomicznych.

Zdaniem Dominica Strinati sztuka ludowa wyrosła od dołu. Była spontaniczną, autochtoniczną ekspresją ludu, przezeń ukształtowaną, pozostającą całkowicie poza oddziaływaniem kultury wyższej, odpowiadającą jego własnym potrzebom. Kultura masowa została narzucona z góry. Jest tworem techników wynajętych przez biznesmenów; jej odbiorcy są biernymi konsumentami, ich partycypacja ogranicza się do wyboru „kupić, nie kupić”.[...] Sztuka ludowa była własną instytucją samego ludu, jego prywatnym małym ogrodem odgraniczonym od wielkiego formalnego parku wysokiej kultury jego panów. Jednakże kultura masowa zburzyła ten mur, wciągając masy w zdegenerowaną formę kultury wysokiej, stając się w ten sposób instrumentem politycznej dominacji. (40)

Współczesne uznanie zjawiska nurtu ludowego wpisuje się w założenie głoszące, że sztuka ludowa zdaje się być bardziej kolektywna niż osobista, czy indywidualna, jej ekspresja niesie przesłanie społeczne, a artystyczne działania jednostek skupiają się na kontynuowaniu tradycji. (41) Aktualizowane we współczesności elementy kultury ludowej mogą dostarczać bodźców do dostrzegania piękna świata, które według krytyków zostało utracone pod wpływem przemian kultury masowej. Kultura wsi wraz z owym utraconym pięknem ma pozwolić na powrót do tego, co generalnie stracone w kulturze współczesnej.

 

W razie kryzysu tożsamości  DOBRZE MIEĆ COŚ W ZANADRZU.

 

Przypisy

1) N. Postman, Technopol. Tiumpf techniki nad kulturą, przeł. A. Tanalska-Dulęba, Warszawa 1995, s. 226.

2) Ligawka - instrument dęty, w formie wygiętej łukowato trąby. Znany na ziemiach polskich od XI wieku. Jego odpowiednikami są bazuna na Kaszubach, a trombita na Podhalu.

3) Olęder – jeden z tradycyjnych tańców Kurpiowszczyzny. Charakterystyczne tańce kurpiowskie to również stara baba, fafur, gołąbek, powolniak.

4) Część stroju kurpiowskiego - nakrycie głowy, które nosiły młode dziewczęta.

5) Kurpiowskie pieczywo obrzędowe na Nowy Rok.

6) W. J. Burszta. Kicz konsumpcyjny, [w:] Kicz w kulturze. Red. Marii Fiderkiewicz. Katowice 2006, s.31

7) A. Kutrzeba-Pojnarowa, Kultura ludowa i jej badacze. Mit i rzeczywistość, Warszawa 1977, s. 288.

8) S. Czarnowski, dz. cyt., s. 110.

9) R. Zimand, Problem tradycji, [w:] Proces historyczny w literaturze i sztuce. Materiały sesji naukowej (maj 1965), Red. M. Janion, A. Piorunowa. Warszawa 1967, s. 364.

10) Tamże, s. 364-365.

11) V. Krawczyk-Wasilewska, Współczesna wiedza o folklorze. Warszawa 1986, s. 10-11.

12) J. Burszta, Chłopskie źródła kultury. Warszawa 1985. s 299.

13) Tenże, tamże, s. 299-300.

14) Tenże, tamże, s. 302-303.

15) M. Kochanek, Festiwal artystycznych grup mniejszościowych narodowych i etnicznych „Źródło” w Dobrodzieniu na ziemi opolskiej, [w:]  Folklor w badaniach współczesnych.. Red. A. Mianecki, A. Osińska, L. Podziewska. Toruń 2005, s. 285.

16) R. Sulima, Słowo ludowe w "globalnej wiosce"..., op. cit., s. 182.

17) M. Waliński, Folklor i folklorystyka. Uwagi na marginesie definicji, "Literatura Ludowa", 1977: 4-5.

18)  V. Wróblewska, Współczesny folklor słowny, [w:]  Folklor w badaniach współczesnych.. Red. A. Mianecki, A. Osińska, L. Podziewska. Toruń 2005, s. 9.

19) kazimierzdolny.pl/festiwale/28032/. 29.12.2008.

20) Tamże.

21) Lubelska rozmowa o folkloryzmie, „Literatura Ludowa” 1987, nr 4/6, s. 87.

22) T. Smolińska, Folkloryzm i problemy folkloryzacji, [w:] Folklorystyka. Dylematy i perspektywy, Red. D. Simonides. Opole 1995, s. 147.

23)  J. Stęszewski, Folklor i folkloryzm wczoraj, dziś i jutro. .gadki.lublin.pl/encyklopedia/artykuly/folklor_i_folkloryzm_wczoraj.html 30.12.2008.

24)  M. Kochanek, tamże, s. 286.

25) W. J. Burszta, K. Piątkowski, O czym opowiada antropologiczna opowieść. Instytut kultury. Warszawa 1994, s.116.

26) W. J. Burszta. Kicz konsumpcyjny, [w:] Kicz w kulturze. Red. Marii Fiderkiewicz. Katowice 2006, s. 21.

27) V. Wróblewska, tamże, s. 8.

28)  R. Sulima, twórca ludowy… kontraktowy, [w:] Folklor i literatura.. Warszawa, 1985, s. 253.

29) A. Hauser, Filozofia historii sztuki. Warszawa 1970, s.271.

30) K. Piątkowska, Kultura a ikonosfera. Łódź, 1994, s. 25.

31) M. Kochanek, tamże, s. 285.

32) M. Waliński, folklor i folklorystyka. Kilka uwag wstępnych, [w:] Teoria kultury. Folklor a kultura. Katowice 1978, s. 38.

33)  R. Sulima, Twórca ludowy… statusowy, [w:] Folklor i literatura.. Warszawa, 1985, s. 253.

34) J. Przybył /Jan Pol, Kicz a tożsamość, [w:] Kicz w kulturze. Red. Maria Fiderkiewicz. Katowice 2006. s.127.

35) M. Poprzęcka, O złej sztuce. Warszawa 1998, s.252.

36) R. Sulima, tamże, s.254.

37) K. Piątkowska, tamże, s.66.

38) Tenże, tamże,. s.24.

39) Magdalena Sztandara, Powrót do korzeni a moda. .gadki.lublin.pl/encyklopedia/artykuly/powrot_do_korzeni.html 31.12.2008.

40) D. Strinati, Wprowadzenie do kultury popularnej. Poznań, 1998, s. 21

41)K. Piątkowska, tamże, s.23.

 

BIBLIOGRAFIA

W. J. Burszta, Chłopskie źródła kultury. Warszawa 1985, s. 299-300, 302-303.

W. J. Burszta. Kicz konsumpcyjny, [w:] Kicz w kulturze. Red. Marii Fiderkiewicz. Katowice 2006.

W. J. Burszta, K. Piątkowski, O czym opowiada antropologiczna opowieść. Instytut kultury. Warszawa 1994, s.116.

S. Czarnowski, dz. cyt., s. 110.

A. Hauser, Filozofia historii sztuki. Warszawa 1970, s.271.

M. Kochanek, Festiwal artystycznych grup mniejszościowych narodowych i etnicznych „Źródło” w Dobrodzieniu na ziemi opolskiej, [w:]  Folklor w badaniach współczesnych.. Red. A. Mianecki, A. Osińska, L. Podziewska. Toruń 2005, s. 283-286.

V. Krawczyk-Wasilewska, Współczesna wiedza o folklorze, Warszawa 1986, s. 10-11.

A. Kutrzeba-Pojnarowa, Kultura ludowa i jej badacze. Mit i rzeczywistość. Warszawa 1977, s. 288.

K. Piątkowska, Kultura a ikonosfera. Łódź, 1994. s. 23-25, 27-28, 66.

M. Poprzęcka, O złej sztuce. Warszawa 1998, s.252.

N. Postman, Technopol. Tiumpf techniki nad kulturą, przeł. A. Tanalska-Dulęba.                    Warszawa 1995, s. 226.

J. Przybył /Jan Pol, Kicz a tożsamość, [w:] Kicz w kulturze. Red. Maria Fiderkiewicz. Katowice 2006. s.127.

T. Smolińska, Folkloryzm i problemy folkloryzacji, [w:] Folklorystyka. Dylematy i perspektywy, Red. D. Simonides. Opole 1995, s. 147.

D. Strinati, Wprowadzenie do kultury popularne. Poznań 1998, s. 21

R. Sulima, Twórca ludowy… statusowy, [w:] Folklor i literatura. Warszawa, 1985, s. 253.

R. Sulima, Słowo ludowe w "globalnej wiosce"..., op. cit., s. 182.

M. Waliński, Folklor i folklorystyka. Uwagi na marginesie definicji, "Literatura Ludowa", 1977: 4-5.

M. Waliński, Folklor i folklorystyka. Kilka uwag wstępnych, [w:] Teoria kultury. Folklor a kultura, oprac. I wybór M. Waliński. Katowice 1978, s. 38.

V. Wróblewska, Współczesny folklor słowny, [w:]  Folklor w badaniach współczesnych.. Red. A. Mianecki, A. Osińska, L. Podziewska. Toruń 2005, s. 9.

R. Zimand, Problem tradycji [w:] Proces historyczny w literaturze i sztuce. Materiały sesji naukowej (maj 1965), Red. M. Janion, A. Piorunowa. Warszawa 1967, s. 364.

Magdalena Sztandara, Powrót do korzeni a moda. .gadki.lublin.pl/encyklopedia/artykuly/powrot_do_korzeni.html 31.12.2008.

J. Stęszewski Folklor i folkloryzm wczoraj, dziś i jutro. .gadki.lublin.pl/encyklopedia/artykuly/folklor_i_folkloryzm_wczoraj.html 30.12.2008.

http://www.kazimierzdolny.pl/festiwale/28032/    29.12.2008.

Lubelska rozmowa o folkloryzmie, „Literatura Ludowa” 1987, nr 4/6, s. 87.

 

 

Laura Bziukiewicz w TVP2 - Pytanie na śniadanie - Kolczyki frywolitkowe

Potrzeba kategorii piękna

w kulturze współczesnej  

Patrycja Kuczyńska

Frywolitki i sztuka Laury Bziukiewicz
Kurpiowska Puszcz Zielona
Kurpiowska Biżuteria
Kurpiowskie ozdoby Wielkanocne
Kurpiowskie zdoby na Bożenarodzenie

Muzeum Kurpiowskie

Lekcje i pokazy

Regulaminy

Cennik

Biblioteka kurpiowska

Foto - Muzeum

Jak do nas dojechać

U stolarza i cieśli

U szewca i rymarza

W domu

W zagrodzie

U kowala

Kontakt z nami

Rzemiosło

W stajni i powozowni

Tkactwo

Strój

U bartnika

Kurpie.com.pl/strona główna

Muzeum Kurpiowskie

Lekcje i pokazy

Jak do nas dojechać

Kontakt z nami

Kurpie - Puszcza Zielona

Zdzisław Bziukiewicz

Galeria Foto z Kurpi

Wyroby ludowe z Kurpi

Bursztynowe wyroby z Kurpi

Laura Bziukiewicz

Historia i etnografia Kurpi

Folklor Kurpiowski

Gwara Kurpiowska

Bursztyn Kurpiowski

Skanseny i muzea

Wielkanocne Etno-Kurpie

Etno-Kurpie na choinkę

Prasa, TV, filmy o nas