Przeglądać się w lustrze sensorycznych doświadczeń dzieciństwa     cz. I

Historia Kurpi Kurpie Kurpiowska Puszcz Zielona
Prywatne Muzeum Kurpiowskie w Wachu
Frywolitki i sztuka Laury Bziukiewicz
Kurpiowska Puszcz Zielona
Forum Puszcz Zielona
Bursztyn na Kurpiach
Kurpiowska Biżuteria
Kurpiowskie ozdoby Wielkanocne
Google
kurpie.com.pl internet
Muzeum Kurpiowskie w Wachu
Kurpiowskie zdoby na Bożenarodzenie
Galeria/Foto - Kurpie Kurpiowska Puszcz Zielona

.

Webmaster: Zdzisław Bziukiewicz

tel. 0607-676356

 

Dalsze rozpowszechnianie materiałów opublikowanych  w www.kurpie.com.pl jest zabronione bez zgody właściciela. Podstawa prawna: art. 25 ust. 1 pkt 1 b ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

 

Copyright kurpie.com.pl / Zdzisław Bziukiewicz 2007

Historia Kurpi

Kadzidło * Myszyniec * Baranowo * Lelis * Łyse * Czarnia* Zbójna * Turośl * Krasnosielc * Olszewo Borki * Nowogród* Chorzele* Kolno* Jednorożec* Rozogi

cz. I   cz. II                                                                               Patrycja Kuczyńska

 

…Na szczęście mam w posiadaniu wielki plecak. Kiedyś go odkryłam, jest teraz mój. Dużo się do niego zmieści. Wkładam tam wszystko, co ma dla mnie jakąś wartość. Do tej pory chowam do niego to co znajduję…

Stefan Chwin książkę pt.: Krótka historia pewnego żartu zaczyna słowami: Urodziłem się nad zatoką zimnego morza, gdzieś w połowie drogi między Moskwą a kanałem La Manche, na przedmieściach zburzonego miasta, którego już nie ma (…). (1)

Ja swoją powieść mogłabym zacząć od słów: Urodziłam się na obszarach wielkich lasów. Na granicy oddzielającej Mazury od Mazowsza. To przestrzeń, która w mojej pamięci implikuje wiele miejsc, a określa się mianem jednego słowa: Kurpiowszczyzna.

Urodziłam się, czy to oznacza, że jednocześnie zaczynam z roku na rok umierać? Jestem coraz starsza, zmieniam się dzień po dniu. Nawet pisząc tę pracę starzeję się godzina po godzinie.

Pozbawię się swojej przeszłości, usunę korzenie swojej rodziny. Kim wtedy będę, jeśli zabraknie elementów, z którymi będę mogła się identyfikować, które będę rozpoznawać jako własne? Według jakich wzorów będę postępować? Jakimi wartościami będę się kierować?

Na ukształtowanie mojej tożsamości wpłynął folklor kurpiowski. Jako pamięć swojskości, zaspokaja moje społeczne potrzeby, kształtuje i podtrzymuje wartości artystyczne, ludyczne i estetyczne. Satysfakcjonuje mnie jednocześnie pod względem poczucia wysokiego przeświadczenia o godności tej kultury. Poczucie jedności z tym regionem ma raczej charakter nawykowy. Folklor pełni rolę identyfikatora i łącznika.Trawestując Postmana stwierdzam, że znajomość korzeni, to nie tylko wiedza o tym, skąd pochodził mój dziadek i co musiał przejść. To również wiedza o tym skąd pochodzą moje idee i dlaczego w nie wierzę. Uświadamiając sobie własne pochodzenie - wiedząc, że wychowałam się na Kurpiowszczyźnie i jestem Kurpianką - wiem tym samym, skąd pochodzi moja wrażliwość moralna i estetyczna. To wiedza o tym skąd pochodzi mój świat, a nie moja rodzina. Czem jest życie ludzkie, jeżeli pamięć dawnych wypadków nie łączy go z życiem poprzednich ludzi? (2)

Wspomniana książka pt.: Krótka historia pewnego żartu jest powrotem do świata dzieciństwa. Dzieciństwa z czasów dużo wcześniejszych niż moje. To okres powojenny. Jest naznaczony pamięcią o czasach Stalina oraz aplikowaną w szkole i w domu pamięcią o czasach Hitlera. Stanowi próbę rekonstrukcji gdańskich miejsc i zdarzeń, które po latach zmieniają się w skarb duchowej genealogii, w prywatny mit literacki, tworząc jednocześnie gdański palimpsest. Powraca tu pamięć ran, urazów i urzeczeń, powracają fascynacje obcością i bliskością polsko-niemieckiego sąsiedztwa. (3)

Lektura tej książki zmusiła mnie do przemyśleń nad własną przeszłością. Nad tym co wpływa na konstytuowanie tożsamości. Jak miejsce urodzenia nadaje kształt życiu. Przeczytanie książki Chwina przywołało również wspomnienia mojego własnego dzieciństwa. Dzieciństwo to definicja, która pretenduje do bycia uniwersalną, omawiana książka jest jednym z dowodów na to, że kończy ona swoje istnienie na pobojowisku subiektywizmu.

W jednym z wywiadów Chwin opowiadał o wielkim wpływie rodziców na jego percepcję rzeczywistości: Walczą we mnie dwa duchy, jeden duch to insurekcyjna naleciałość po mojej matce, która ma mentalność młodego powstańca warszawskiego, dla którego to wydarzenie jest najważniejsze w życiu. Drugi to odwrotny obraz, w jakim ukazywał się mój ojciec, dla niego wszystko wyglądało czarno. (4)

Na percepcję mojej rzeczywistości miała wpływ zupełnie inna sytuacja w domu rodzinnym. W procesie mojego wychowania nadzwyczaj istotną rolę stanowił obowiązek znajomości treści własnej tradycji regionalnej. Dzieciństwo opieram na wspomnieniach związanych z zespołem ludowym, który prowadził (i nadal prowadzi) Witold Kuczyński, czyli mój ojciec. Jest to zespół folklorystyczny „Carniacy” (od miejscowości Czarnia). Należałam do niego od ok. siódmego roku życia. Braliśmy udział w różnorodnych widowiskach związanych z obrzędami kurpiowskimi, np.: „Wielkanoc na Kurpiach” przedstawiane w teatrze, czy misterium pogrzebowe: „Na smantarzu nianskać banda”. Występowaliśmy w różnych regionach Polski. Były to występy w małych miejscowościach i nie rzadko też duże festiwale na skalę ogólnopolską. Zdobywaliśmy nagrody np.; Festiwal Obrzędów Weselnych w Węgrowie, Festiwal Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą.  Bywały też wyjazdy za granicę. Teraz dopiero, z perspektywy czasu, widzę, jak przynależność do tego zespołu procentuje, jak dzięki niemu wiele się nauczyłam. Członkostwo w nim wykształciło we mnie estetyczną wrażliwość na folklor. Pomijając to, że zwiedziłam wiele regionów Polski, że nauczyłam się tańczyć i śpiewać, poznałam wielu ciekawych ludzi, to teraz też studiując etnologię łatwo jest mi zrozumieć tematy dotyczące folkloru, życia wiejskiego, itd. Ponieważ znam te wszystkie teoretyczne zagadnienia z autopsji. Empirycznie zaznajomiłam się z ceremoniami ludowymi, obyczajami i zwyczajami różnorodnych regionów Polski.

Stefan Chwin opisując wydarzenia z trzydziestego dziewiątego i osiemdziesiątego roku jakie miały miejsce w jego rodzinnym mieście zaznacza: Znalazłem się na skrzyżowaniu dróg, w bardzo dobrym punkcie obserwacyjnym, w którego widać było rozległe perspektywy, obejmujące nie tylko miasto, lecz i świat. Można tu było prowadzić studia nad esencją wieku, połączone z eksperymentami na własnej skórze (…). (5) Moje dzieciństwo charakteryzuje inne miejsce i przypada na inne czasy niż dzieciństwo powieściopisarza, przedstawia więc inny ciężar gatunkowy. Jednak analogicznie mogę odnieść tę jego konstatacje do siebie. Podobnie jestem w stanie stwierdzić, że wychowując się w niemal w centrum Kurpiowszczyzny byłam ulokowana w dobrym punkcie obserwacyjnym, który obejmował nie tylko moją rodzinną wieś, ale też cały region. Z racji tego właśnie, że wychowałam się w miejscu gdzie istotny był folklor, miałam możliwość poznać też folklor innych regionów Polski.

Gdybym miała zobrazować swoją kartę życia, część przedstawiająca dzieciństwo byłaby wypełniona… Różnorodnymi barwami strojów ludowych.

Tak, kiedy zamykam oczy i myślę o dzieciństwie jawią mi się rozmazane, chromatyczne malowidła z postaciami ubranymi w stroje kurpiowskie. Ogólniej mówiąc, dzieciństwo kojarzy mi się przede wszystkim z folklorem, z moim regionem, czyli z Kurpiowszczyzną. Wspomnienia łączą się przede wszystkim to ze zmysłami wzroku, słuchu i dotyku. Dzieciństwo to długie, męczące próby w zespole ludowym. Stres podczas występów. To przejmujący dźwięk skrzypiec, ligawki (6) i harmonii pedałowej. Dreszcze nad synchronicznymi przytupami tańczących par. To szwadron ciarek na plecach podczas słuchania donośnego śpiewu „białym głosem”. To pasiaste kolory spódnic ludowych. Intensywna czerwień haftów na twardej, mocno wykrochmalonej koszuli. Dyskomfort ciasnego czółka (7) na głowie. Podmuch jaskrawo-kolorowych wstążek. Zachwyt nad dwudziestometrową palmą i precyzyjnie ulepionym „nowym latkiem.” (8)     

Dzieciństwo to Kurpie.

Kurpie to folklor, poczucie dumy… i jednocześnie nieustająca chęć, żeby jak najszybciej oderwać się od tej rzeczywistości. Wyjechać i odetchnąć od tego miejsca!

W jednym z wywiadów autor Historii pewnego żartu mówi: To studium mojego doświadczenia dziecięcego. To opowieść o chłopcu, który walczy z obrazami Niemców.(9) Moje dzieciństwo to walka z wszędobylskim folklorem.

…I dwa lata temu wyprowadziłam się z mojej „małej ojczyzny” do Łodzi. Zmieniłam przestrzeń. Wydawałoby się, że pragnienie spełniło się, że udało mi się wyzwolić z narzuconej z góry tożsamości. Wszakże - jak mawia Burszta – „przezwyciężyć jedne ograniczenia, to oddać się w pacht ograniczeń nowych, z radosnym przekonaniem, że w istocie ich nie ma. (…) Kultura zmusza do przywdziewania i zdzierania masek, do gry i udawania, do porządkowania chaosu nadmiaru informacji, zmusza do nieustającej autokreacji.” (10)

 Kiedy przyjechałam do Łodzi sposobem na przedstawienie się i tym samym identyfikację było oznajmianie nowo poznanym ludziom, że jestem Kurpianką. Zawsze wydawało mi się, że to jest najprostszym wytłumaczeniem dla innych, jednak okazało się li tylko złudzeniem dla mnie. Jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby ktokolwiek wiedział gdzie znaleźć ten region na mapie. Mojemu złudzeniu przycięto zatem skrzydła nożycami faktów. Tym samym zjeżył mnie horrendalny stan ich błogiej nieświadomości. Na domiar złego moja mapa przestrzeni mentalnej stosunkowo różni się od tej mapy w atlasie. Łódź ku zaskoczeniu wielu wcale nie jest ulokowana w środku Polski. W tym miejscu o dziwo są Kurpie. Stopniowo docierało do mnie, że Kurpie, to tylko moje, subiektywne centrum świata. Inni wcale nie muszą o tym wiedzieć. Nie muszą nawet być świadomi jak zlokalizować je na mapie fizycznej, czy wiedzieć, że coś o tak dziwnej nazwie w ogóle istnieje.

 Zdaniem Baumana „Tożsamość pochodzeniowa, jak każda inna, jest projektem i bytuje jedynie w niespełnionej jeszcze z definicji przyszłości; tę przyszłość, która ma ponoć tożsamość determinować, trzeba dopiero ułożyć z klocków znaków i symboli. Z tego punktu widzenia nie różnią się od siebie przód od tyłu, pełne chwały dziedzictwo od zupełnego zamiaru. Bez względu na to, czy umieszczamy dom naszych marzeń w utraconej  ponoć lub zagrożonej utratą przeszłości, czy też lokujemy go w krainie świetlanego jutra – dom jest zawsze projektem .” (11)

Idąc za myślą Bergera i Luckmanna świadomość potrafi poruszać się w różnych sferach rzeczywistości. Mówiąc inaczej, jestem świadoma świata jako składającego się z wielu rzeczywistości. Jeżeli jednak przenoszę się z jednego świata do innego, doświadczam takiego przejścia w postaci swego rodzaju szoku. (12) Musiałam tworzyć nowe poczucie normalności, żeby łagodzić przeżyty szok zmiany obszaru codzienności. Po przeprowadzce z mojej „małej ojczyzny” do Łodzi, - szczególnie na początku - bywały chwile, kiedy sama dla siebie stawałam się cudzoziemką. Doznawałam uczuć, które mieszały się w ramie mojej tożsamości, kłóciły się nieodmiennymi wyznacznikami wieku, płci, przynależności etnicznej, itd. Im jednak dłużej mieszkam w tym mieście, tym bardziej wszystko wydaje mi się swojskie i oczywiste. Stopniowo dopasowuję się do odmiennych warunków na zasadzie wolniejszego lub prędszego przywyknięcia do nich, przyjęcia do wiadomości tego, „co jest” – co, oczywiście nie jest równoznaczne z akceptacją. Ta świadomościowa adaptacja odbywa się na poły automatycznie, niezależnie od chęci poddania się lub stawiania oporu nowej sytuacji. (13)

W gruncie rzeczy wszelkie ludzkie poznanie – jak stwierdza Robert Kwaśnica - jest w swej istocie przekraczaniem oczywistości, wychodzeniem poza zastany horyzont rozumienia ku jakiemuś innemu widzeniu rzeczy, którego dotąd nie dopuszczaliśmy do siebie, i które odkrywamy jako nieoczywiste właśnie. To nowe widzenie rzeczy, gdy się w nim zadomowimy, znów odczuwamy jako oczywiste, przekraczamy je zatem i odsłaniamy kolejną perspektywę; po pewnym czasie dosięga ją ten sam los co poprzednie, itd. (14)

Opozycja mistycznych wyobraźni

Opozycja wsi i miasta to  - jak twierdzi Wojciech Burszta - autonomiczne znaki dwóch krańcowo odmiennych warunków kształtowania osobowości człowieka. (15)

Pisząc tę pracę przeżyłam zaskoczenie uświadamiając sobie pewną rzecz. Nie mogę o sobie powiedzieć, że jestem łodzianką. Nie wychowałam w tym mieście. Nie znam tak dobrze Łodzi jak rodowici jej mieszkańcy. Nie jestem tu zameldowana. Na domofonie, w którym mieszkam nie widnieje moje nazwisko. Nie znam nazw poszczególnych ulic; czy chociażby nie orientuję się, która dzielnica jest bezpieczna, a w której najlepiej nie pojawiać się w nocy. Przykładów można mnożyć nad wyraz wiele. Mimo tego, że nie mogę legitymować się statusem łodzianki, to wraz z upływem czasu stopniowo oswajam się z tym miastem. Zadomawiam się w jego przestrzeni. Uzmysłowiłam sobie, że mimo tego, że nie jestem łodzianką, w Łodzi mam swój drugi dom.   

Nie chciałabym już wracać do mojej rodzinnej miejscowości na stałe. Nie ma co się dusić w oparach absurdu. Moja przeszłość tylko w mojej pamięci jest nostalgiczna.  Przyszedł mi na myśl przykład z Patrick’iem Declerck’iem. Chcąc zbadać społeczność kloszardów przebrał się w stare ubrania i „zamieszkał” na ulicy stając się tym samym jednym z nich. Czuł się bezpiecznie, bo miał przed sobą perspektywę powrotu do ciepłego łóżka, do swojego poprzedniego, wygodnego, łatwego życia, do którego był przyzwyczajony.

Niedawno uświadomiłam sobie, że ja przyzwyczaiłam się już do rzeczywistości łódzkiej. To jest mój realny punkt odniesienia. Przyjeżdżam do domu, ale już tylko żeby odwiedzić rodziców. Dostosowuje się do realiów rodzinnej miejscowości, próbuje być jedną z mieszkanek, ale dziwnie czuję, że już do tych realiów nie pasuję. Nie ma już tam moich znajomych z dzieciństwa, a jeżeli są, to teraz już bardzo się od siebie różnimy, mamy inne problemy, itd. Po kilkudniowym pobycie w Czarni, zawsze mam świadomość tego, że - tak jak Declerck wracając do swojego wygodnego życia – ja wrócę do Łodzi. To do łódzkiego świata się przyzwyczaiłam. Ten zapewnia mi teraz równowagę, normalizuje i daje poczucie stabilizacji.

 Dom to metafora łona matki, z którego wychodzimy. (…) Miejsce dzieciństwa to nasze podglebie, pierwsza przestrzeń duchowa...” (16) Moje miejsce dzieciństwa wyglądało jednak inaczej kilkanaście lat temu. Wyglądało inaczej, bo było postrzegane oczami dziecka. Wszystko było niepomiernie szerokie, potężne. Podwórko było większe niż teraz. Kościół wyższy. Las o wiele bardziej nieskończony. Drogi dłuższe. Wielu rzeczom nadawaliśmy swoje własne nazwy: tajemne przejścia, piaskownice, domek w którym się bawiłam… Dzieciństwo „uwzniośla” przestrzeń. Nadaje jej specjalne znaczenia. Ta semantyzacja przestrzeni była charakterystyczna szczególnie wtedy, kiedy byłam dzieckiem, miałam bujniejszą wyobraźnię.

Pamiętam też Łódź z okresu dziecięcego. Przyjeżdżałam tu co roku na wakacje do rodziny. Była zupełnie inna niż teraz. Przestrzenie były niezmierzone. Światełka jaśniejsze. Ulica Piotrkowska wydawała się nieskończenie długa. Widok z dziesiątego piętra bardziej przerażający… Wszystko było obce. Dzieciństwo to czas zadziwienia się światem. Niestety – nie zauważyłam nawet kiedy - przerodziło się w okres krytycznego postrzegania rzeczywistości, nieuchronną, pełną odpowiedzialności dorosłość. A ta nie jest już taka beztroska. Czy moja fantazja umarła już na dosłowność? Teraz codzienność jest raczej literalna, w inny sposób dziś zaskakuje.

Inaczej teraz widzę moją rodzinną miejscowość i inaczej też postrzegam Łódź. Role się odwróciły. Mój dom rodzinny fizycznie jest mi coraz bardziej nieznany, a Łódź jest coraz bardziej bliska. Ciekawe swoją drogą jest to, że będąc w przestrzeni łódzkiej jednocześnie mam w głowie swój dom rodzinny, taki jaki był kiedyś. To mój wyidealizowany, stały punkt odniesienia. To taka pamięć najpierwsza, do której zawsze będę się odnosić. Choć wydawałoby się, że tamtej Czarni z lat dzieciństwa już nie ma. Dla mnie ona cały czas istnieje. Często uprzytamniam sobie koincydencję tych dwóch światów. Jednego, który jest łódzki, teraźniejszy, rzeczywisty, namacalny, w którym żyję; i tego w mojej głowie, minionego, z przeszłości, który rozpamiętuję. Sytuuje samą siebie w nawiasie pomiędzy nimi dwoma, stając się niejako mediatorem.

 

Przeglądać się w lustrze sensorycznych doświadczeń dzieciństwa  cz. I

Przeglądać się w lustrze sensorycznych doświadczeń dzieciństwa  cz. II

Kurpie - informacje

Laury Bziukiewicz w TVP2 - Pytanie na śniadanie - Kolczyki frywolitkowe

Lekcje muzealne i ginące zawody w Muzeum Kurpiowskim

w Agro U Bursztyna

Warianty, opis i cennik

 

* Jak do nas dojechać

 

* Kurpie / Strona główna

 

* Zdzisław Bziukiewicz

* Bursztyn Kurpiowski

* Muzeum Kurpiowskie w Wachu

* Wach

* Warsztaty i lekcje etnograficzne

* Kurpie Puszcza Zielona

* Galerie zdjęć z Kurpi

* Aktualności

* Kontakt z nami

* Galeria wyrobów kurpiowskich

* Twórczość Laury  Bziukiewicz

* Galeria bursztynowych wyrobów

* Galeria koronek frywolitkowych, szydełkowych i pisanek

* Kalendarze imprez ludowo-kulturalnych

* Gwara kurpiowska, gadki i wiersze kurpiowskie

* Gminy Kurpiowskie Wszystko z gmin:

* Prasa o nas

* Agro U Bursztyna

* Kiermasze i jarmarki ludowe

* Pliki do pobrania

 

 

Muzeum Kurpiowskie w Wachu.

 

W tej chwili zbliżamy się już do 3 tys. eksponatów.

Otwarte  o każdej porze - tylko zadzwoń i umów się!

 

Lekcje muzealne i warsztaty w Muzeum Kurpiowskim

 

1. Kopanie bursztynu

2. Obróbka kurpiowska bursztynu

3. Kopanie bursztynu + Obróbka kurpiowska bursztynu

4. Wyrób kwiatów z bibuły

5. Karty pocztówkowe i okolicznościowe

6. Koronka frywolitka

7. Len - czesanie, międlenie i tkanie

8. Wyrób palm wielkanocnych

9. Pisanki wielkanocne.

10. Warsztaty choinkowe

11. Zielarstwo ludowe

12. Wiejskie zabawki

13. Strój kurpiowski

14. Historia Kurpi Zielonych i gwara kurpiowska

15. Pranie i maglowanie - Higiena na wsi kurpiowskiej

16. Maszyny rolnicze

17. Koronka szydełkowa

18. Gry i zabawy wiejskie

19. Wyrób biżuterii

20. Warsztaty kulinarne - kuchnia kurpiowska

 

www.muzeum.kurpie.com.pl

 

 

 

zdjęcia

 

Kopanie bursztynu - w kopalni

Bursztyniarstwo Kurpiowskie - tradycyjna obróbka

 

Więcej => Obróbka kurpiowska bursztynu

 

Więcej => Kopanie bursztynu

 

Więcej => Kopanie bursztynu + Obróbka kurpiowska bursztynu

 

Więcej => Poławianie Bursztynu

 

Więcej => Poszukiwanie bursztynu i zwiedzanie kopalni bursztynu

 

Więcej => Obróbka kurpiowska bursztynu  + Poszukiwanie bursztynu i zwiedzanie kopalni   bursztynu

 

Więcej => Zdzisław Bziukiewicz